Skip to content
Menu
Wiatr w Szprychach
  • Strona główna
  • Relacje
  • Rozmowy
  • Różne Różności
  • Kontakt
Wiatr w Szprychach

Z OŚWIĘCIMIA DO KRAKOWA – WIŚLANA TRASA ROWEROWA I KANAŁ ŁĄCZAŃSKI

Opublikowano 21 sierpnia 202521 sierpnia 2025

Bartłomiej Pawlak

Z zachodu na wschód województwa małopolskiego przebiega 230-kilometrowy fragment Wiślanej Trasy Rowerowej. Zaczyna się w Jawiszowicach, na granicy z województwem śląskim, a kończy w Szczucinie, na pograniczu Małopolski i Świętokrzyskiego. Świetnie oznakowana, poprowadzona drogami rowerowymi po wałach przeciwpowodziowych i bocznymi ulicami o niewielkim natężeniu ruchu, pozwala podróżować praktycznie każdym typem roweru. Niestety, na trasie jest kilka fragmentów będących przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”, jak Wzgórze Grodzisko, przejazd pod klasztorem w Tyńcu, odcinki przez Kraków czy kilka kilometrów między Brzegami i Grabiami. Nie jest to tragedia, ale też nie są to powody do zachwytu. Na szczęście zapowiada się, że w najbliższej przyszłości część powyższych problemów zostanie wyeliminowana, na co bardzo liczymy.

Co do nawierzchni, to prawie w całości mamy do dyspozycji asfalt, z kilkoma szutrowymi odcinkami po wałach, które da się bez problemu ominąć objazdami – rodzaj nawierzchni warto sprawdzić na aktualizowanej mapie VeloMałopolska. Atutami trasy, poza samym komfortem podróżowania są piękne widoki terenów wzdłuż Wisły, niezapomniana panorama Wzgórza Wawelskiego z zamkiem Królewskim, bliskość Puszczy Niepołomickiej, a także mnóstwo atrakcyjnych turystycznie miejsc na trasie i w jej pobliżu. Warto również wspomnieć o plusach wynikających z możliwości dojazdu koleją w kilka miejsca na trasie – bezpośrednio (m.in. Oświęcim, Kraków), lub rozbudowując wycieczkę o kolejne trasy mające połączenie z WTR, jak VeloDunajec (połączenie z Tarnowem) czy VeloMetropolis/EuroVelo4 (Bochnia, Brzesko).

Jedni chwalą sobie takie trasy, inni narzekają na monotonię tychże, my natomiast, mieszkając w Krakowie chętnie korzystamy z możliwości jakie daje WTR w połączeniu z innymi trasami oraz możliwością skorzystania z podwózki koleją. W tej relacji znajdziecie opis jednej z wycieczek opierającej się właśnie na Wiślanej Trasie Rowerowej, ale z modyfikacją jej drugiej połowy. W tekście kilkukrotnie znajdziecie adnotacje „opcja”, z pomysłami na modyfikacje trasy oraz ślady w postaci plików gpx do pobrania.

Nasza wycieczka rozpoczyna się na dworcu PKP Kraków Główny. Zarówno z jednej jak i drugiej strony dworca można wygodnie dojechać ścieżką rowerową, a tunel pieszo rowerowy pod torami zapewnia łatwy dostęp do peronów. Dzięki odchodzącym od niego pochylniom, nie ma konieczności upychania rowerów w windzie, albo co gorsze noszenia ich po schodach.

Do Oświęcimia można się dostać bezpośrednio zarówno Kolejami Małopolskimi jak i pociągami Polregio przez Krzeszowice, Trzebinię, Chrzanów, lub alternatywnie korzystając również z bezprzesiadkowej relacji przez Skawinę i Zator. Pierwsza z opcji jest zdecydowanie szybsza, gdyż czas przejazdu oscyluje w okolicach 60 minut. Przy planowaniu wycieczki należy wziąć pod uwagę, że jest to atrakcyjny i chętnie wykorzystywany kierunek wycieczek (po drodze mamy jeszcze Puszczę Dulowską), zatem w słoneczne weekendy warto korzystać z wcześniejszych połączeń, bo może pojawić się problem z upakowaniem do pociągu wszystkich chętnych z rowerami. Mimo że małopolski tabor kolejowy jest przystosowany do przewozu rowerów, to niestety ilość miejsc na nie jest zdecydowanie zbyt szczupła w stosunku do ilości chętnych do skorzystania z nich w sezonie rowerowym. Z doświadczenia wiemy, że obsługa składów raczej nie robi problemów z zabieraniem większej ilości rowerzystów (ostatnio w pociągu jechał kilkanaście osób z rowerami na 6 dostępnych miejsc), ale trzeba mieć na uwadze, że tutaj wiele zależy od dobrej woli kolejarzy oraz naszej postawy jako rowerzystów i chęci do słuchania ich poleceń.

Po godzinie jazdy komfortowym składem Impuls z nowosądeckiego Newagu wysiadamy na stacji w Oświęcimiu. W ostatnich latach dworzec i perony przeszły remont, zatem po opuszczeniu pociągu czekają nas cywilizowane warunki.

Zanim opuścimy Oświęcim i ruszymy WTR w stronę Krakowa, trochę kręcimy się jeszcze po mieście. Przejeżdżamy obok obozu Auschwitz, przejeżdżamy bulwarami nad rzeką Sołą, zaglądamy na oświęcimski rynek, w okolice dawnej synagogi oraz na dziedziniec zamku.

Jako że główne atrakcje muzealne mieliśmy okazję zwiedzić przy poprzednich wizytach w tym mieście, więc tym razem ograniczyliśmy się zjedzenia lodów na Rynku. Jeśli będziecie mieli czas i ochotę warto poświęcić trochę czasu na odwiedziny w:

  • Muzeum Zamek w Oświęcimiu – wystawa prezentująca dzieje miasta oraz jej mieszkańców w nowoczesnej formie, możliwość spojrzenia na miasto z poziomu zamkowej wieży, a także opcja wzięcia udziału w grze historycznej „Gra o Niepodległą” w tunelach pod zamkiem
  • Muzeum w Ratuszu – oddział muzeum na zamku, gdzie można się zapoznać z rozwojem Oświęcimia od powstania, aż po czasy obecne
  • Muzeum Żydowskie w Oświęcimiu w budynku zabytkowej synagogi Chewra Lomdej Misznajot
  • Cafe Bergson w domu przylegającym do synagogi, a należącym do ostatniego żydowskiego mieszkańca  Oświęcimia, Szymona Klugera

Pod zamkiem przeprawiamy się na lewy brzeg Soły kładką rowerową, po czym ścieżką po wałach zmierzamy w kierunku królowej polskich rzek. Jakoś się trochę zagapiliśmy po drodze i minęliśmy stosowny skręt w lewo, ale dzięki temu pokonaliśmy kilkaset metrów prawym wałem Wisły, ścieżką o eleganckiej, szutrowej nawierzchni. Koniec końców dotarliśmy do mostu w ciągu ulicy Krakowskiej, zaraz za którym WTR skręca w prawo na lewobrzeżny wał przeciwpowodziowy.

Przez najbliższych 30 km Wisła będzie mam nieprzerwanie towarzyszyć w podróży, z nią piękne widoki nadrzecznych łąk i pastwisk. W Dworach nurt Wisły rozdziela się, w prawo wpływając w kanał żeglowny, natomiast po lewej, czyli od strony WTR kręcąc się i wijąc w międzywalu, leniwie toczy swe wody dzika Wisła.

Za Mętkowem na prawym brzegu wyraźnie widoczne są konstrukcje rollercoasterów Energylandii, z Hyperionem, Zadrą i innymi. Tutaj też ścieżka odbija w bok, wzdłuż potoku wpadającego w tym miejscu do Wisły, by po kilkuset metrach mostkiem przeprawić się na jego drugi brzegi i z ponownie wrócić na  Wisłę. Za Okleśną czeka nas jeszcze jedna taka atrakcja. Wynikają one z tego, że w śladzie WTR nie ma nad tymi ciekami mostów i trzeba korzystać z istniejącej infrastruktury tam, gdzie ona jest, czyli powyżej ich ujścia.

W Rozkochowie mijamy żwirownię, przy której mamy jeden z dwóch żwirowych fragmentów trasy. Za żwirownią drogowskaz kieruje nas w stronę MOR Rozkochów, gdzie robimy dłuższą przerwę obiadową. Funkcjonalna wiata, w standardzie znanym również z innych tras  długodystansowych województwa małopolskiego, zapewnia odpowiednie zabezpieczenie zarówno przed opadami, jaki palącym słońcem w zależności od potrzeb, oraz możliwość wygodnego przygotowaniu posiłku. Po obiedzie zaintrygowani dzikim harmidrem nadwodnego ptactwa udaliśmy się nad brzeg zbiornika wodnego, sprawdzić co się tam dzieje. Nad niewielką wysepką i w trzcinach aż kotłowało się od ptaków, które czyniły niesamowity rwetes, ale wyglądało na to, że wszystko jest w porządku, i to ich normalne zachowanie.

Po odpoczynku wyruszamy w dalszą drogę, znowu naprzemiennie mając pod kołami asfalt i szuter. W Okleśnej przejeżdżamy pod zabytkowym, przeszło 125 letnim, stalowym kolejowym mostem nad Wisłą.

Wkrótce docieramy do drogi prowadzącej na lewo do Alwerni, a w prawo wprost na przeprawę promową. Na ukończeniu jest realizacja ścieżki rowerowej na prawym brzegu Wisły, w Dolinie Karpia, co wkrótce pozwoli po przedostaniu się promem na drugi brzeg, w wygodny sposób dotrzeć do Łączan i Zatora (OPCJA 1).

Póki co, tym razem trzymamy się właściwego przebiegu WTR przez Kamień w stronę Łączan. Przed nami krótki podjazd pod górkę, następnie odcinek przez las, po czym docieramy do miejscowości Kamień, gdzie robimy krótki odpoczynek przy kościele wybudowanym w latach ’20 XX wieku.

Skoro zaliczyliśmy podjazd, to teraz czeka nas około 2-kilometrowej długości zjazd przez centrum Kamienia. Na jego końcu, na skrzyżowaniu odbijamy w prawo w stronę stopnia wodnego w Łączanach. Dla chętnych, na tym skrzyżowaniu można również pojechać na wprost i przez Czernichów, Wołowice, Jeziorzany, Piekary oraz Bielany dotrzeć do centrum Krakowa (OPCJA 2). Decydując się na ten wariant, warto na chwilę przystanąć w Czernichowie, żeby obejrzeć zabudowania Zespołu Szkół Rolniczych, mieszczącego się w dawnych zabudowania dworskich.

Po przejechaniu przez stopień wodny w Łączanach, oznakowanie WTR kieruje nas na lewo. Tutaj mamy kolejną możliwość modyfikacji trasy (OPCJA 3) – dalej na wprost do centrum Łączan i za mostem nad kanałem w lewo, by urokliwą ścieżką rowerową wzdłuż Kanału Łączańskiego dotrzeć aż w okolice Skawiny. W chwili obecnej trwają prace remontowe jednego z mostków na trasie, ale powinny się one zakończyć lada chwila.

Tym razem jednak nie korzystamy z powyższej propozycji, tylko zgodnie z właściwym przebiegiem WTR podążamy jej śladem. Z początku lokalną drogą u podnóża wału, a następnie ścieżką rowerową po jego koronie. Widoki jaki serwuje nam ten odcinek są pięknie, mijamy stadniny z pasącymi się końmi, po lewej widoczne jest wypiętrzenie Garbu Tenczyńskiego, ale niestety kontakt z Wisłą jest sporadyczny i krótkotrwały.

Po dotarciu do Brzeźnicy, na wysokości przeprawy promowej przez Wisłę do Czernichowa, żegnamy się z Wiślaną Trasą Rowerową. W naszym subiektywnym odczuciu fragment WTR od Brzeźnicy przez Pozowice, Facimiech aż po Kopankę nie jest szczególnie pasjonujący, jako że jedzie się drogą po odpowietrznej stronie wału, u jego podstawy (OPCJA 4). Tym razem decydujemy się na odbicie w prawo w kierunku Kanału Łączańskiego. Zanim jednak dotrzemy nad kanał, to warto zatrzymać się na chwilę nad stawem przy samolocie JAK 40 i poobserwować urzędujące przy zbiorniku wodnym ptactwo wodne. W ciszy i spokoju popodglądaliśmy przez lornetkę ich zwyczaje i zachowania. Udało się nam nawet zobaczyć czaplę siwą.

Po chwili dojeżdżamy nad Kanał Łączański, wzdłuż którego ścieżką rowerową będziemy kontynuować jazdę aż po śluzę w Borku Szlacheckim. Trasa jest urokliwa i niezwykle malownicza, poprowadzona nad samym brzegiem kanału, z licznymi stalowymi mostkami o kratownicowej konstrukcji.

Każdemu, kto podróżuje wzdłuż kanału polecamy postój w Jaśkowicach na Przystani Rowerowej „Słoneczna Łąka”. Jest to miejsce niezwykle przyjazne rowerzystom, z łąką, leżakami, hamakami, a ichniejsze ciasto drożdżowe i lemoniada obrosły już legendą. My też robimy tutaj przerwę na lokalne przysmaki, ucinając sobie przy okazji pogawędkę o rowerach i turystyce górskiej z przesympatycznymi gospodarzami tego miejsca.

Na rozmowie czas mija prędko i ani się spostrzegliśmy jak od zachodu nadciągnęły czarne chmury, zaczął padać ciepły deszcz, a z oddali słychać było grzmoty zbliżającej się burzy. Po szybkiej analizie sytuacji oraz kierunku przemieszczania się chmur wyszło nam, że poczekamy chwilę, chmura przejdzie i będzie OK. Tak też zrobiliśmy, daliśmy sobie jeszcze kilka minut na relaks, po czym pożegnaliśmy się z ekipą Słonecznej Łąki i wyruszyliśmy w drogę. Niestety, po kilometrze dopadł nas deszcz, ale się tym jakoś szczególnie nie przejęliśmy, zakładając, że to końcówka burzowej chmury, która nas minęła. Po kolejnym kilometrze stało się jasne, że to następna chmura, która wypiętrzyła się za naszymi plecami i łatwo nie odpuści. Nie było innej opcji jak ubrać przeciwdeszczówki i kontynuować podróż. Deszcz trzymał nas przez dobrych kilka kilometrów, aż po Borek Szlachecki. To tutaj znajduje się najwyższa śluza na kanale żeglownym w Polsce, pozwalająca na pokonanie różnicy poziomów wynoszącej 12 metrów.

Pierwotnie mieliśmy odbić na lewo, by po kilkuset metrach, w Kopance wrócić na Wiślaną Trasę Rowerową i dalej wiślanym wałem, kładką na rzece Skawince, omijając Wzgórze Grodzisko dotrzeć do Tyńca i dalej do centrum Krakowa (OPCJA 5). To najbardziej oczywista i widokowa opcja powrotu, oferująca przepiękne widoki na klasztor oo. Benedyktynów w Tyńcu, klasztor, oo. Kamedułów na Srebrnej Górze, Willę Zamek w Przegorzałach, klasztor ss. Norbertanek na Salwatorze, czy w końcu Zamek Królewski na Wawelu.

Niestety konieczna okazała się zmiana trasy naszej wycieczki, gdyż na kierunku, w którym planowaliśmy jechać zebrały się ciężkie, czarne, burzowe chmury, nie zwiastujące niczego dobrego. Dla naszego bezpieczeństwa, żeby nie wpaść w burzę, wybraliśmy alternatywną trasę ścieżką rowerową wzdłuż obwodnicy Skawiny, a następnie od strony Sidziny i Kobierzyna wjechaliśmy do Krakowa, kończąc naszą wycieczkę na Kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego na Ruczaj.

Z Oświęcimia do Krakowa pokonaliśmy blisko 90 km, ale biorąc pod uwagę, że cały czas poruszaliśmy się z biegiem Wisły, więc tendencja nachylenia trasy była spadkowa, a jednym tylko większym podjazdem był ten, w okolicach Kamienia. Krótki czas dojazdu pociągiem do Oświęcimia, dobrze oznakowana i bezpieczna trasa sprawiają, że wycieczka Wiślaną Trasą Rowerową na odcinku Oświęcim – Kraków jest dobrą propozycja na całodzienną rowerową wycieczkę.

Każdy, kto w miarę aktywnie jeździ na rowerze nie powinien mieć problemu z jej pokonaniem. My już kilkukrotnie przejechaliśmy ten dystans dokładnie śladem WTR, często wykorzystujemy jej fragmenty do wycieczek w formie pętli kierując się z Krakowa na Łączany i wracając wzdłuż Kanału Łączańskiego lub też przez bardzo fajną trasą przez Czernichów i Piekary. Niektórzy twierdzą, że jazda wzdłuż rzek jest nudna i monotonna, ale my wcale nie przychylamy się do tego twierdzenia, bo jak widać możliwości modyfikacji trasy i dopasowania do własnych preferencji jest bez liku.

PODSUMOWANIE

MAPA

GPX – POBIERZ I ROZPAKUJ

WTR + Kanał ŁączańskiPobierz
WTR + Kanał Łączański – OPCJA 1Pobierz
WTR + Kanał Łączański – OPCJA 2Pobierz
WTR + Kanał Łączański – OPCJA 3Pobierz
WTR + Kanał Łączański – OPCJA 4Pobierz
WTR + Kanał Łączański – OPCJA 5Pobierz

☕ WSPÓLNA KAWA ☕

Cieszymy się, że przeczytałaś/eś nasz tekst do samego końca. Jeśli Ci się podobało i stwierdzisz, że warto postawić nam kawę, to będzie nam niezmiernie miło:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

  • ROK 2025 W PIGUŁCE
  • SKANDYNAWIA 2025
  • PRZEHYBA, CZYLI BESKID SĄDECKI Z PIENINAMI W TLE

Kontakt

Cześć,

Jeśli jesteś zapaloną rowerzystką/ rowerzystą, lubisz pisać lub robisz piękne zdjęcia, jeśli w jakikolwiek inny sposób tak jak i my pasjonujesz się rowerami NAPISZ DO NAS. Z chęcią opublikujemy twój artykuł, zdjęcia, zrobimy z tobą wywiad lub pojedziemy razem na wycieczkę.

Nasz mail to: wiatrwszprychach@gmail.com

©2026 Wiatr w Szprychach | Powered by SuperbThemes