Skip to content
Menu
Wiatr w Szprychach
  • Strona główna
  • Relacje
  • Rozmowy
  • Różne Różności
  • Kontakt
Wiatr w Szprychach

ROK 2025 W PIGUŁCE

Opublikowano 8 stycznia 20268 stycznia 2026

Bartłomiej Pawlak
Szyszkodar – grafika tytułowa

Na progu nowego, 2026 roku czas zrobić małe podsumowanie tego minionego. W pewnym sensie był on szczególny, gdyż w maju minęło 5 lat od założenia bloga i rozpoczęcia publikacji relacji z rowerowych wycieczek oraz wypraw. Na liczniku tekstów przekroczyliśmy magiczną liczbę „100”, co niezmiernie nas cieszy i daje motywację do dalszej pracy. Powoli, ale systematycznie powiększające się grono obserwatorów naszego profilu na Facebooku oraz statystyki wejść na stronę bloga utwierdzają nas w przekonaniu, że to co robimy, ma sens. Dziękujemy Wam za obecność, czytanie relacji, maile, wiadomości i wszelkie przesyłane uwagi.

Nasze piąte urodziny zbiegły się również z 5 rocznicą powstania szlaku VeloHuta, któremu kibicujemy z całych sił. Współpraca z jego pomysłodawcami i twórcami, czyli Ośrodkiem Kultury Kraków – Nowa Huta ma się świetnie, czego efektem było slajdowisko, wycieczka rowerowa z lotniczymi motywami w tle, coroczny przejazd dużą pętlą VeloHuta, jak również udział w hucznym rocznicowym pikniku w Parku Żeromskiego. Pomysły na ten rok powoli już się klarują i oprócz stałych elementów, obiecujemy, że będzie coś nowego.

Ubiegły rok obfitował również w liczne okazje do wspólnego udziału w rowerowych wydarzeniach z Pauliną, Przemkiem i Patrykiem z Podróży na rowerze, czego zwieńczeniem był zapis ich relacji z wakacyjnej wyprawy rowerowej „Skandynawia 2025”.

Poszerzyło się również grono współtwórców naszego bloga – swoimi wrażeniami w relacji z wycieczki Doliną Prądnika podzielił się Michał Kowal z bloga ROWEROMATE. Dziękujemy i zapraszamy kolejne osoby do dzielenia się swoimi rowerowymi przeżyciami, czy ulubionymi trasami.

Co przyniesie 2026 rok – jeszcze nie wiemy, ale na pewno opiszemy to w przyszłorocznym podsumowaniu. Póki co życzymy wszystkim bezpiecznie pokonywanych kilometrów, mnóstwa wrażeń podczas rowerowych wypadów oraz bezmiaru radości, jaką daje jazda rowerem. Pomyślności!!!

Na koniec krótkie podsumowanie zamieszczonych w 2025 roku na łamach bloga tekstów:

1. POMORZE ZACHODNIE cz. 1 – od Międzyzdrojów po Niechorze

Po 10 latach wróciliśmy nad Bałtyk, po raz pierwszy z rowerami. Przez dwa tygodnie śmigaliśmy do trasach Pomorza Zachodniego – tych sztandarowych, jak również tych mniej oczywistych. Relację z rozpiską dzień po dniu podzieliliśmy na 3 części, ze względu na ilość zebranego materiału. Oprócz rowerowych wycieczek, przyglądaliśmy się zachodniopomorskim atrakcjom również z perspektywy pieszego, a nawet z poziomu tafli wody.

POMORZE ZACHODNIE cz. 1 – od Międzyzdrojów po Niechorze

2. POMORZE ZACHODNIE cz. 2 – od Stepnicy po Kołobrzeg

Nasz pobyt nad Bałtykiem rozplanowaliśmy tak, żeby zobaczyć nowe, nie widziane wcześniej miejsca, skorzystać na maksa z rowerowej infrastruktury, jak również odwiedzić dobrze nam znane miejscówki, zobaczyć jak się zmieniły przez ostatnie 10 lat oraz czy teraz ich odbiór i towarzyszące temu emocje są takie jak dawniej. Były mega odkrycia, zachwyty, ochy i achy, ale również rozczarowania i niesmak.

POMORZE ZACHODNIE cz. 2 – od Stepnicy po Kołobrzeg

3. POMORZE ZACHODNIE cz. 3 – od Uznamu po Połczyn Zdrój

Jak zwykle, urlop skończył się zbyt szybko i chcąc zobaczyć jedne atrakcje, z innych trzeba było zrezygnować. Wiadomo plany były ambitne, ale wakacje to również czas odpoczynku, a nie tylko okazja do odhaczania kolejnych punktów z checklisty, więc opuszczaliśmy Pomorze Zachodnie z mocnym postanowieniem powrotu tutaj za jakiś czas, żeby odwiedzić miejsca i atrakcje, na które tym razem brakło czasu. Z pełnym przekonaniem możemy podpisać się pod opinią, że Pomorze Zachodnie jak również nasza Małopolska wiedzą jak wykorzystać potencjał turystyki rowerowej, mają na to pomysł, wiedzę oraz opracowane odpowiednie standardy.

POMORZE ZACHODNIE cz. 3 – od Uznamu po Połczyn Zdrój

4. WIERZCHOSŁAWICE I CZTEROLISTNA KONICZYNA

To wycieczka z dużą dawką historii – począwszy od historii ruchu ludowego, miejsca związane z trzykrotnym premierem Polski Wincentym Witosem, przez pola krwawych bitew frontu I Wojny Światowej, gęsto znaczone w terenie wojennymi cmentarzami, aż po miejsca walk i wydarzeń związanych z Kampanią Wrześniową. Większość trasy można pokonać wydzielonymi drogami dla rowerów tras VeloDunajec, czy VeloMetropolis, a także szutrowymi duktami Lasów Radłowskich i Wierzchosławickich. Dodatkowym atutem jest łatwość dojazdu koleją wraz z rowerami do Tarnowa czy Bogumiłowic.

WIERZCHOSŁAWICE I CZTEROLISTNA KONICZYNA

5. DOLINA SUCHEJ WODY I HALA GĄSIENICOWA

Rowerem w samo serce Tatr, na Halę Gąsienicową, pod schronisko Murowaniec – to da się tak? I owszem, do tego w pełni legalnie. Niejako w pakiecie Kuźnice, Gubałówka i Droga pod Reglami. Wyszło grubo – 60 km i 1500 m przewyższenia, w pięknych warunkach tatrzańskiej jesieni – od przymrozku po 20 stopni na plusie. Widoki zapierają dech w piersiach, dzięki czemu zmęczenie szybki odchodzi w niepamięć.

DOLINA SUCHEJ WODY I HALA GĄSIENICOWA

6. DOLINKI KRAKOWSKIE – JURA NA ROWERZE

Tak, tak – koniecznie jesienią – dla koneserów błota i powalonych drzew na trasie. Dla pozostałych chętnych sugerujemy późną wiosnę i lato. Niezależnie od tego, kto i co lubi, Dolinki Krakowskie to obowiązkowy punkt na rowerowej mapie Małopolski. Można znaleźć łatwe i trudne trasy, spokojne i ruchliwe, szerokie dna dolin i nieprzystępne parowy, a wszystko to w otoczeniu białych wapiennych skał i mnóstwa zieleni.

DOLINKI KRAKOWSKIE – JURA NA ROWERZE

7. BESKID WYSPOWY – JESIENNA PĘTLA POŚRÓD GÓR

Jak na Beskid Wyspowy, to można powiedzieć, że jest to umiarkowanie wymagająca trasa. W całości wiodąca asfaltem, ze sporymi przewyższeniami, ale bez morderczych podjazdów. Na pewno na brak widoków nie można narzekać. Warto zapoznawczo zapodać taką pętelkę, jeśli nie miało się wcześniej do czynienia z beskidzkimi trasami – nie zmęczy do nieprzytomności, pozwoli poczuć lekki ból mięśni i zapewni fenomenalne, górski panoramy.

BESKID WYSPOWY – JESIENNA PĘTLA POŚRÓD GÓR

8. VELO PRĄDNIK: JURA W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI – CZY WARTO?

Takie pytanie sformułował Michał Kowal z bloga Roweromate, a skoro je zadał, to pojechał i zgłębił temat osobiście. Tak nas zainspirował ten tekst, że wkrótce po jego publikacji sami wybraliśmy się do Ojcowa. Czy warto? Michał zna odpowiedź na to pytanie, my również, a jaka jest Wasza opinia?

VELO PRĄDNIK: JURA W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI – CZY WARTO?

9. ŚLADAMI BIAŁO-CZERWONEJ SZACHOWNICY

Ta wycieczka to był jeden z elementów hucznych obchodów 5 rocznicy powstania VeloHuta. W ramach poznawania historii Nowej Huty odwiedziliśmy wiele miejsc związanych z początkami polskiego lotnictwa wojskowego od początków XX wieku, aż po czasy współczesne. Były to pomniki, obeliski, miejsca noszące nazwiska pionierów awiacji, bohaterskich lotników no i oczywiście pozostałości pasa startowego lotniska Rakowice-Czyżyny. I coś na co wszyscy czekali, czyli zwiedzenie z przewodnikiem ekspozycji Muzeum Lotnictwa Polskiego.

ŚLADAMI BIAŁO-CZERWONEJ SZACHOWNICY

10. JEZIORO DOBCZYCKIE, ZAMEK I KRZESŁO KANTORA

Wyjazd i powrót w chłodzie i gęstej mgle, a za to cel podróży, czyli Jezioro Dobczyckie oraz zamek w Dobczycach w pełnym słońcu późnej jesieni. Wizyta na wieży będącej fragmentem murów obronnych, plenerowy obiad z widokiem na mieniącą się refleksami słońca toń jeziora, zamek, skansen, kościół, dzwonnica, zapora – mało? No to na dokładkę jeszcze gigantyczne, betonowe krzesło przy domu Tadeusza Kantora w Hucisku. Wiadomo, podjazdów trochę było, bo to przecież Pogórze Wielickie, ale żeby było sprawiedliwie, to suma podjazdów równa się sumie zjazdów.

JEZIORO DOBCZYCKIE, ZAMEK I KRZESŁO KANTORA

11. Z OŚWIĘCIMIA DO KRAKOWA – WIŚLANA TRASA ROWEROWA I KANAŁ ŁĄCZAŃSKI

Kolejna wycieczka łącząca w sobie rowerowi trip i przejazd koleją. To są plusy Małopolski – skomunikowanie sztandarowych tras rowerowych z transportem kolejowym i nowoczesnymi pociągami. Skoro Oświęcim – Kraków, to oczywiście Wiślana Trasa Rowerowa, ale w połączeniu z fragmentem trasy wzdłuż Kanału Łączańskiego. W sumie w tekście podrzuciliśmy pomysł na 5 wersji wycieczki, a to i tak nie jest wszystko, bo na jesieni ubiegłego roku zostały oddane kolejne kilometry rowerowej infrastruktury w postaci VeloSkawa i VeloŁączany, co znacznie zwiększa ilość możliwych opcji przejazdu. Przed nadejściem zimy jeszcze zdążyliśmy przetestować nowe warianty, ale to temat na osobną relację w nadchodzącym sezonie.

Z OŚWIĘCIMIA DO KRAKOWA – WIŚLANA TRASA ROWEROWA I KANAŁ ŁĄCZAŃSKI

12. WIDOKOWY BESKID WYSPOWY

Kolejna relacja z Beskidu Wyspowego. Trochę niechcący odkryliśmy wczesną wiosną tak niesamowite pod względem widoków miejsce, że sami nie mogliśmy wyjść z zachwytu i zaskoczenia. W efekcie tydzień później przemierzaliśmy te okolice na rowerze, czego efektem jest ta relacja. Kilometry i przewyższenie schodzą tutaj na plan dalszy, bo widoki naprawdę są nieziemskie. Zdjęcia nie oddadzą w pełni, tego co można poczuć na trasie, dlatego zalecamy sprawdzić to samodzielnie. Rozczarowania nie będzie.

WIDOKOWY BESKID WYSPOWY

13. OJCÓW, PIESKOWA SKAŁA, DOLINKA ZACHWYTU

Tutaj czas zwalnia, człowiek przestaje się spieszyć, to chce się być. Tłumy w centrum Ojcowa i kompletna cisza w Dolinie Zachwytu. Mnóstwo turystów na zamku w Pieskowej Skale i możliwość pobycia sam na sam ze sobą w pustelni błogosławionej Salomei. Pyszny obiad w Zazamczu, albo kawa wypita na łące nad Prądnikiem. Tyle opcji ile potrzeb, czyli każdy znajdzie coś dla siebie.

OJCÓW, PIESKOWA SKAŁA, DOLINKA ZACHWYTU

14. PRZEHYBA, CZYLI BESKID SĄDECKI Z PIENINAMI W TLE

Marzenie o ponownej wizycie na Przehybie spełnione. Ta góra ma coś w sobie, co nie daje zapomnieć o niej i przyciąga jak magnes. Widoki z tarasu schroniska? Walka ze słabościami na długim i ostrym podjeździe? Zjazd do Szczawnicy? Myślę, że każdy powód z osobna jest dobry, a wszystkie do kupy sprawiają, że nie ma dyskusji – mus ponownie cisnąć w górę. A zatem najpierw prosto pod schronisko, potem zjazd na drugą stronę i na koniec objechanie masywu góry od zachodu (40 km po VeloDunajec).

PRZEHYBA, CZYLI BESKID SĄDECKI Z PIENINAMI W TLE

15. SKANDYNAWIA 2025

Podróże na rowerze zaczynają nas przyzwyczajać, że sezon kończy się wraz z ich relacją z wakacyjnej wyprawy z sakwami i namiotem. Rok temu podążaliśmy ich śladami z Polski do Francji, a w tym roku obrali kierunek bardziej na północ, żeby uniknąć upałów. Destynacja idealna – Bałtyk i Skandynawia. 17 dni w podróży, 4 kraje, 1420 km, morskie wybrzeże, klify, latarnie morskie, przeprawy promami, spanie pod chmurką – creme de la creme sakwiarskiego życia. To co, czekamy na grudzień ’26 i relację z kolejnego rowerowego wypadu?

SKANDYNAWIA 2025

☕ WSPÓLNA KAWA ☕

Cieszymy się, że przeczytałaś/eś nasz tekst do samego końca. Jeśli Ci się podobało i stwierdzisz, że warto postawić nam kawę, to będzie nam niezmiernie miło:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

  • ROK 2025 W PIGUŁCE
  • SKANDYNAWIA 2025
  • PRZEHYBA, CZYLI BESKID SĄDECKI Z PIENINAMI W TLE

Kontakt

Cześć,

Jeśli jesteś zapaloną rowerzystką/ rowerzystą, lubisz pisać lub robisz piękne zdjęcia, jeśli w jakikolwiek inny sposób tak jak i my pasjonujesz się rowerami NAPISZ DO NAS. Z chęcią opublikujemy twój artykuł, zdjęcia, zrobimy z tobą wywiad lub pojedziemy razem na wycieczkę.

Nasz mail to: wiatrwszprychach@gmail.com

©2026 Wiatr w Szprychach | Powered by SuperbThemes