Bartłomiej Pawlak
Kiedy w 2022 roku pisałem tekst Mała Holandia, nie miałem pojęcia, jak ten nowopowstały, dziesięciokilometrowy fragment trasy wzdłuż Kanału Łączańskiego namiesza oraz zapowiedzią jakich zmian w nadrzecznych trasach Małopolski będzie. W 2025 roku publikując tekst o pomysłach na rowerowe wycieczki z Oświęcimia do Krakowa wzdłuż Wisły, już wiedziałem jakim sukcesem się okazał i co się wydarzy w najbliższych miesiącach, po ukończeniu budowanych odcinków po prawobrzeżnych wałach Wisły i Skawy (VeloSkawa), a także kontynuacji wzdłuż Kanału Skawina-Łączany (VeloŁączany).
Na przełomie lata i jesieni 2025 oddany został 6 kilometrowy odcinek drogi dla rowerów wzdłuż Kanału Łączańskiego od Jaśkowic aż do samych Łączan, będący kontynuacją wybudowanej w 2022 roku DDR z Borku Szlacheckiego do Jaśkowic. Co więcej, w kwietniu 2026, dokonano oficjalnego otwarcia 20 kilometrowego fragmentu VeloSkawa z Podolsza do Łączan. Biorąc pod uwagę wybudowane we wcześniejszych latach odcinki Wiślanej Trasy Rowerowej jak również krakowskie Bulwary, sumując to wszystko razem otrzymujemy 55 km prawie w 100% ciągłej i odseparowanej od ruchu samochodowego rowerowej trasy, poprowadzonej w bezpośredniej bliskości i kontakcie ze Skawą, Wisłą oraz Kanałem Skawina-Łączany.
Jakby tego było mało, to równolegle do drogi wodnej oraz rowerowej wiedzie linia kolejowa z Krakowa przez Zator do Oświęcimia, co pozwala na dogodną podróż pociągiem wraz z rowerem i rozpoczęcie lub zakończenie wycieczki w wybranym przez nas miejscu trasy. Skawina, Podbory Skawińskie, Zelczyna, Jaśkowice, Brzeźnica, Półwieś, Ryczów, Spytkowice czy wreszcie Zator, to stacje kolejowe, skąd można rozpocząć wycieczkę dopasowując jej długość do ilości posiadanego czasu lub sił.
Nie mogąc się doczekać oficjalnego otwarcia, jeszcze w czasie trwania budowy w listopadzie i grudniu naszą blogową ekipą dwukrotnie przejechaliśmy tą trasę nie bacząc na deszcz, mgłę, ziąb i wschodni wiatr wiejący prosto w twarz. Mimo, że drogowcy kończyli prace, przy mostku w Spytkowicach błoto było prawie po osie, gdzieniegdzie parował jeszcze świeży asfalt, to wszystko to było jedynie drobnymi niedogodnościami, a my już wiedzieliśmy, że to będzie rowerowe odkrycie 2026 roku i hit kolejnych sezonów. Mimo, że pisząc ten tekst jest dopiero koniec kwietnia, to my już dwukrotnie w tym roku przejechaliśmy tą trasę, w pięknych wiosennych okolicznościach przyrody.
Tyle tytułem wstępu. Teraz czas najwyższy przejść do opisu wycieczki. Proponujemy jednak trochę bardziej rozbudowany wariant, bo nie z Zatora/Podolsza, ale z Oświęcimia. Niestety, na tym wydłużonym fragmencie większość trasy prowadzi w ruchu ogólnym, ale z małym ruchem samochodowym, a w naszej ocenie dla mijanych po drodze atrakcji zdecydowanie warto pokonać 20 km dłuższy dystans.
Zaczynamy wycieczkę od dotarcia na dworzec kolejowy Kraków Główny, skąd składem Kolei Małopolskich wyruszamy w trwającą nieco ponad godzinę podróż do Oświęcimia przez Trzebinię i Chrzanów. Pociągi w kierunku Oświęcimia jeżdżą dość często, bo oprócz wymienionej wyżej relacji, kolejowi przewoźnicy jeżdżą również przez Skawinę oraz Zator, chociaż ta trasa jest czasowo do pół godziny dłuższa. Do Oświęcimia docierają składy Kolei Małopolskich, Polregio oraz Intercity, jest zatem w czym wybierać jeśli chodzi o komfort i czas przejazdu.
Po opuszczeniu dworca kolejowego w Oświęcimiu obieramy kierunek na Bulwary nad Sołą, gdzie akurat sporo się dzieje. Na Bulwarach zawsze było ładnie, ale zapowiada się jeszcze lepiej, gdyż na finiszu są prace związane z powstaniem kolejnych terenów wypoczynku i rekreacji, montowane są nowe urządzenia, mała architektura oraz powstaje infrastruktura towarzysząca.
W miejscu dawnego naziemnego parkingu przy Bulwarach, ładnie zaaranżowaną skarpą (kryjąca podziemny parking), zakosami alejek wspinamy się w górę.
Na jej górze znajduje się Park Pamięci Wielkiej Synagogi, której to zarys obramowany jest betonowym obrzeżem. Dawniej stała tutaj okazała synagoga zwana Wielką, mogąca pomieścić 2000 wiernych, z przepięknym wystrojem wnętrza. W nocy z 29 na 30 listopada 1939 roku Niemcy podpalili synagogę, otoczyli teren grożąc śmiercią każdemu, kto chciałby się zbliżyć. Na stojącym w parku ekspozytorze wypisane są słowa Chaima Wolnermana będące dramatycznym opisem tej tragicznej nocy.
Wstrząśnięty dramatyzmem przeczytanych słów opuszczam Park Pamięci Wielkiej Synagogi odwiedzając w przelocie oświęcimski Rynek, Muzeum Żydowskie w dawnej Synagodze, Cafe Bergson oraz Zamek w Oświęcimiu. Niestety, tym razem na rynku trwa remont, Muzeum w Ratuszu w sobotę nieczynne, to w dawnej synagodze też jeszcze zamknięte, a i z kawy nic nie będzie, bo jestem przed otwarciem. Nic to, wszystkie te miejsca miałem już przyjemność odwiedzić. Nie zostaje mi nic innego jak wyruszyć w drogę.
To właśnie w Oświęcimiu, w miejscu, gdzie Przemsza wpada do Wisły (a nie pod Baranią Górą) zaczyna się liczyć kilometraż Królowej Polskich Rzek. To właśnie stąd rozpoczyna się żeglowny odcinek Wisły. Kaskada Górnej Wisły to sześć stopni wodnych (Dwory, Smolice, Łączany, Kościuszko, Dąbie i Przewóz), a także dwa kanały żeglowne (Dwory i Łączański). Przerwanie dalszych prac na drodze wodnej Górnej Wisły, między innymi zaniechanie budowy kolejnego stopnia wodnego w Niepołomicach, spowodowało obniżenie dna Wisły (w wyniku erozji) w wyniku czego lustro wody za Stopniem Wodnym „Przewóz” znajduje się poniżej progu śluzy. W efekcie tego nie ma możliwości pokonania stopnia jednostkami pływającymi, a marzenia o żeglownej Wiśle od gór, aż po Bałtyk można tym samym między bajki włożyć.
Wyjazd z Oświęcimia w kierunku Krakowa jest całkiem wygodny. Droga dla rowerów odseparowana jest od ruchu samochodowego, jak również od ruchu pieszych i ciągnie się aż po przejazd kolejowy przy stacji Dwory. Co do nawierzchni to mamy pełen przekrój, od asfaltu, po fazowaną kostkę, ale to i tak zdecydowanie lepiej, niż na ul. Nadwiślańskiej na tyłach zakładów chemicznych, gdzie przy krawędzi jezdni jest więcej łat niż pierwotnego asfaltu.
Przy ul. Zwycięstwa znajdują się pozostałości dawnego parku oraz zabudowań dworskich rodziny Hallerów. Po II Wojnie Światowej teren folwarku przeszedł we władanie PGR oraz ośrodka hodowlanego, odciskając piętno zarówno na zabudowaniach jak i parku. Obecnie o pamięci dawnych właścicieli przypomina mauzoleum, zachowane w części parkowej.
Kolejną atrakcją na trasie jest pierwszy ze stopni wodnych, a mianowicie „Dwory” w Dworach Drugich. Śluza o wymiarach 190×12 m robi wrażenie. Powyżej śluzy znajduje się Przystań im. rotmistrza Witolda Pileckiego, gdzie można skorzystać z możliwości wypożyczenia kajaków oraz rejsu łodzią motorową. Od tego roku na liście atrakcji przybywa kolejna, a mianowicie możliwość połączenia wycieczki rowerowej z rejsem łodzią pomiędzy przystanią w Dworach Drugich, a Tyńcem. W jedną stronę na kołach wygodną rowerową trasą, w drugą powrót łodzią z rowerami na pokładzie oraz wszystkimi atrakcjami związanymi ze śluzowaniem. Warto zauważyć, że Przystań im. rotmistrza Pileckiego oznaczona jest tabliczką „Miejsce Przyjazne Rowerzystom”, co gwarantuje odpowiednie podejście do fanów dwóch kółek.
Po wyruszeniu z przystani, czeka nas pięciokilometrowy odcinek przez Dwory Drugie oraz Las – ładne, zadbane miejscowości, a biegnące przez nie drogi z dobrą, asfaltową nawierzchnią. W pewnym momencie droga spotyka się z meandrującą, dziką Wisłą – warto tu stanąć na chwilę i podziwiać widoki. Tędy nie odbywa się ruch statków, które omijają meandry Wisły Kanałem Dwory, dzięki czemu, rzeka tutaj ma naturalny charakter. Na przeciwległym brzegu, widać rowerzystów podążających po wałach Wiślaną Trasą Rowerową.
Gdy dotrzemy do mostu, czeka nas z niego taki widok – na zachód prosty jak od linijki Kanał Dwory z widocznym w oddali stopniem wodnym, a poniżej mostu w kierunku na wschód końcówka tegoż kanału i za zakrętem miejsce gdzie łączy się on ponownie z płynącą obok nieżeglowną Wisłą.
Tuż za mostem, w miejscowości Las, przy Domu Ludowym mamy możliwość skorzystania z odpoczynku w wiacie turystycznej – jest zadaszenie, są ławki w środku i na zewnątrz oraz stacja serwisowa dla rowerów. Po przeciwnej stronie jezdni znajduje się Rezerwat Przyrody Przeciszów. Jest to fragment lasu z pozostawionymi naturze powalonymi drzewami, jako częścią cyklu życia lasu – życia, zamierania, stawania się podłożem do wzrostu kolejnych drzew. Trzeba przyznać, że widok takiej ilości powalonych drzew wygląda przejmująco – zachęcam do wejścia w las i krótkiego spaceru.
Tak oto niepostrzeżenie przejechaliśmy 20 km i wkraczamy powoli w Dolinę Karpia w okolicach Przeciszowa. Tędy biegnie również Rowerowy Szlak Doliny Karpia, którego opis znajdziecie na blogu. Tutaj zaczyna się magia – zagłębiamy się w krainę stawów rybnych, których jest blisko dwadzieścia. Droga prowadzi groblami pomiędzy kolejnymi stawami. Z prawej strony woda, z lewej strony woda, do tego szum trzcin i odgłosy wodnego ptactwa. Tutaj nie warto się spieszyć – jest wiele miejsc, gdzie można zjechać z drogi, stanąć i poobserwować przyrodę.
W pewnej chwili zjeżdżamy z asfaltu w leśną szutrówkę, przy której znajduje się mocno nadszarpnięty zębem czasu budynek Rybackiego Zakładu Doświadczalnego – razem ze szpalerem drzew i budynkami gospodarczymi wygląda to jak dawne zabudowania podworskie. Cóż, czas i prowadzona działalność nie były dla nich łaskawe.
Kontynuując jazdę pomiędzy kolejnymi stawami, docieramy na przedmieścia Zatora, skąd rozpościera się widok na potężne konstrukcje kolejek górskich Energylandii. Kto ma ochotę na dawkę adrenaliny jedzie prosto, a kto nie, ten skręca w lewo, by po krótkiej jeździe pośród pól i zagajników dotrzeć do Podolsza.
W tym miejscu zaczyna się opis trasy, której jest poświęcona ta relacja – z Podolsza aż pod sam Wawel w Krakowie, cały czas po wydzielonych rowerowych drogach. Podolsze i początek trasy zlokalizowane są kilometr od stacji kolejowej w Zatorze, co daje możliwość łatwego i wygodnego dotarcia na start wycieczki. Jeśli ktoś nie ma ochoty na opisany powyżej odcinek z Oświęcimia do Podolsza, to właśnie na dworcu w Zatorze może rozpocząć swój trip.
Stację kolejową w Zatorze od początku trasy dzieli raptem kilometr, trzeba kierować się na południe ul. Chrzanowską, a następnie skręcić w ul. Mostową. Tutaj obecnie zaczyna się świeżo oddany odcinek VeloSkawa, którym dotrzemy komfortowo do Łączan. Na początek przekraczamy rzekę Skawę Krowim Mostem – nazwa pochodzi od tego, że dawniej służył on do przepędzania bydła z jednej strony rzeki na drugą.
Zaraz za mostem wjeżdżamy na przeciwpowodziowy wał rzeki Skawy. Ledwie dobrze się rozpędzimy, to już czeka na nas przy drodze znak ze strzałką do ciekawego miejsca. Warto skorzystać i zjechać, bo miejscówka jest świetna – to zbiornik wodny Ślepowron. Miałem już okazję być nad jego brzegiem, ale po drugiej stronie zbiornika, gdyż tamtędy prowadzi Rowerowy Szlak Doliny Karpia. Ładny zbiornik, z pomostami, stanowiskami do łowienia, domkami wędkarzy oraz zadbanym otoczeniem. A ślepowron, od którego nazwę przyjął zbiornik wodny, to ptak będący pod ochroną, którego właśnie tutaj, w Dolinie Karpia można napotkać.
Po powrocie na ścieżkę czeka nas kolejne widokowe miejsce, a mianowicie podcięte przez nurt Skawy wysokie brzegi na meandrach. Niewiele dalej Skawa kończy swój bieg, mieszając swe wody z nurtem Wisły poniżej śluzy Smolice. Notabene, jest to najmłodsza z powstałych między Oświęcimiem i Krakowem śluz, oddana do użytku w 2003 roku. Również w Smolicach, na długim łuku ścieżki rowerowej, po odpowietrznej stronie wału przeciwpowodziowego mamy do dyspozycji kolejną lokalną wiatę wypoczynkową, a także zlokalizowany nieopodal sklep – warto uzupełnić zapasy na drogę, jeśli jest taka potrzeba.
Następna ciekawostka przed nami, to stalowy, kratownicowy most kolejowy przez Wisłę w Okleśnej. Powstał na linii kolejowej nr 103 łączącej Trzebinię z Wadowicami. Stary, pordzewiały, pamiętający czasy, gdy śmigały po nim parowozy, ale też dostojny, przywodzący na myśl złote czasy kolei.
Ledwie miniemy jedną atrakcję, to przed nami kolejna. Tym razem jest nią zespół trzech wiślisk, czyli starorzeczy Wisły – Wiślisko Miejsce, Oko oraz Krajskie. Patrząc na mapę widać, że składają się one na dawne zakole Wisły, obecnie od niej odcięte. Każde z trzech wiślisk stanowi odrębny zbiornik. Wiślisko Krajskie objeżdżamy z obu stron, a Oko mijamy mając je po prawej stronie.
Fenomenalne miejsca, wprost wymarzone do podziwiania przyrody, ptactwa wodnego oraz odpoczynku w trasie. Przejeżdżając ostatnio wzdłuż Wiśliska Krajskie miałem możliwość obserwowania setek rybitw, które pośród niesamowitego harmidru wyczyniały dzikie harce nad wodą. Pokonując tą trasę tydzień później po ptakach nie było ani śladu.
Po dotarciu do Spytkowic trasa VeloSkawa robi zwrot o 180 stopni, kierując nas zielonym mostkiem na drugą stronę wiśliska. Warto w tym miejscu na chwilę opuścić trasę, bo kilkaset metrów dalej znajduje się zamek w Spytkowicach wraz z terenem parkowym. Niestety, teren jest ogrodzony i niedostępny dla postronnych, gdyż obecnie mieści się w zamku Archiwum Państwowe.
Kolejne kilometry umykają pod kołami, mijamy przeprawę promową przez Wisłę – nie lada atrakcja jeśli ktoś nie przeprawiał się takim promem. W ten sposób można również łatwo przeskoczyć na drugi brzeg by kontynuować wycieczkę Wiślaną Trasą Rowerową w górę lub w dół Wisły. Po minięciu przeprawy szerokość Wisły zauważalnie się zmienia. To efekt spiętrzenia na Stopniu Wodnym „Łączany”, który znajduje się niedaleko. Wisła w tym miejscu jest szersza, bardziej majestatyczna, do tego ładnie się komponuje na tle położonego na drugim brzegu wzgórza. Warto przystanąć i uzupełnić zdjęcia z wycieczki.
Po dojechaniu do Łączan ścieżka rowerowa odbija w prawo, razem z odnogą Wisły, a mianowicie Kanałem Łączańskim. Powstał on w latach 1955-1958 prostując drogę wodną mocno krętej Wisły poniżej Łączan, by umożliwić transport barkami oraz jako zaopatrzenie w wodę dla elektrowni w Skawinie. W rozgałęzieniu Wisły i kanału znajduje się tablica kilometrażowa kanału z wartością „0”.
Przy moście nad wrotami powodziowymi skręcamy w prawo, a na najbliższym skrzyżowaniu w lewo, po czym docieramy na przystań kajakową nad Kanałem. Gdybyśmy na moście skręcili w lewo, to po kilkuset metrach złapalibyśmy ślad Wiślanej Trasy Rowerowej. Przy przystani kajakowej w Łączanach mamy możliwość skorzystania z Miejsca Odpoczynku Rowerzystów w standardzie małopolskich tras Velo, czyli z zadaszoną wiatą chroniącą od deszczu i wiatru ze wszystkich stron, ze stojakami rowerowymi, koszami do segregacji odpadów, stacja serwisową, a w sezonie również z czystą, przenośną toaletą. Przy ładnej pogodzie większość osób wybierze pewnie odpoczynek na przystani z widokiem na wodę, ale przy marnej, jaką na przykład mieliśmy jesienią, to taki MOR ratuje życie.
Długość Kanału Skawina-Łączany wynosi blisko 16 km i tyleż samo kilometrów liczy rowerowa trasa wzdłuż niego. Zmianę trasy z VeloSkawa na VeloŁączany obwieszczają wymalowane na asfalcie napisy VeloŁączany wraz z logotypem Doliny Karpia.
Początkowo jedziemy prawym brzegiem, następnie lewym, by po kilku kilometrach ponownie wrócić na prawy. Asfaltowa ścieżka znajduje się tuż przy brzegu kanału, zaledwie kilkadziesiąt centymetrów powyżej lustra wody. Wrażenia z jazdy są niesamowite.
Co kawałek nad kanałem przerzucone są klimatyczne, stalowe, nitowane, kratownicowe mosty drogowe. Większość z nich jest już wyremontowana i lśni nową farbą, ale można jeszcze napotkać staruszki w rudawym odcieniu wyzierającym spod odłażącej farby. Stare, czy nowe, jednakowo urokliwie odbijają się w gładkiej toni wód kanału.
Mniej więcej na 6 kilometrze znajduje się wpisana na dobre w rowerowe wycieczki nad kanał Przystań Rowerowa „Słoneczna Łąka”. Tutaj na rowerzystów w sezonie czeka duża łąka, hamaki, leżaki, drożdżowe ciasto jak od mamy, zimna lemoniada, kawa, a nade wszystko uśmiechnięci i życzliwi właściciele. Tu zawsze można liczyć na interesującą rozmowę o rowerach, górach i wycieczkach. My zawsze zatrzymujemy się tutaj, nawet jeśli jest już po sezonie i miejscówka zamknięta jest na głucho – przed ogrodzeniem zawsze znajdzie się ławka i stolik dla rowerowego turysty.
Do Borku Szlacheckiego droga upływa pośród szelestu nadbrzeżnych trzcin, odgłosów ptaków i od czasu do czasu szumu pędzącego pociągu. Mijamy kolejne mostki, a widoczne w oddali kominy skawińskiej elektrowni przybliżają się z każdą chwilą. Ciekawym miejscem jest żwirownia, gdzie sortowane jest kruszywo rzeczne pochodzące z pogłębiania Wisły, a transportowane tutaj barkami. Można z bliższa przyglądnąć się barkom transportowym oraz pchaczowi „Kościuszko”.
W Borku Szlacheckim, tuż przed Skawiną na Kanale Łączańskim zlokalizowana jest największa w Polsce śluza pozwalająca pokonać aż 12 metrów różnicy poziomów.
W Kopance trasa VeloŁączany kończy się, łącząc z Wiślaną Trasą Rowerową, tak samo jak kanał żeglowny, który wpada tutaj do Wisły. Po dwóch kilometrach docieramy do rozpiętej nad rzeką Skawinką kładki rowerowej, którą przejeżdżamy na drugi brzeg.
Przed nami Wzgórze Grodzisko, które późną jesienią 2025 uzyskało cywilizowany, szutrowy przejazd zamiast błotnistej drogi w międzywalu. Przy okazji realizacji ścieżki edukacyjnej przez Lasy Państwowe oczyszczono z zarośli wejście do kamieniołomu, dzięki czemu można podziwiać potężną kamienną ścianę wyrobiska. Jak można przeczytać na tablicach informacyjnych, na Wzgórzu Grodzisko w ramach prowadzonych prac archeologicznych odkryto liczne ślady dawnych kultur.
Za Wzgórzem Grodzisko otwiera się przed nami niesamowita panorama na tynieckie wzgórze z górującym nad okolicą tysiącletnim klasztorem o.o. Benedyktynów. Wart podjechać na dziedziniec klasztoru, aby z góry popatrzeć na Dolinę Wisły i srebrzącą się w dole rzekę. Można również zakupić benedyktyńskie specjały w przyklasztornym sklepiku.
I cóż, wycieczka z wolna dobiega końca, pozostają do pokonania ostatnie kilometry, ale cały czas towarzyszą nam jeszcze niesamowite widoki – klasztor o.o. Kamedułów na Srebrnej Górze na Bielanach, Willa Zamek autorstwa Adolfa Szyszko-Bohusza w Przegorzałach, klasztor s.s. Norbertanek na Salwatorze, aż w końcu Zamek Królewski na Wawelu, gdzie umownie kończy się nasza wyprawa.
I tak oto 80 km trasy przeleciało nie wiadomo kiedy, pośród licznych atrakcji i uroków przyrody. Poza dystansem, trasa nie jest wymagająca, bo cały czas po płaskim. Kto nie czuje się na siłach pokonać na raz 80 km, może dopasować jej długość do własnych możliwości startując np. z Zatora (55 km), czy Jaśkowic (koło 35 km) dzięki transportowi kolejowemu. Dla osób preferujących dojazd z rowerem własnym samochodem, podpowiadamy możliwość zaplanowania rowerowej pętli w połączeniu z Wiślaną Trasą Rowerową i przeprawami mostowymi w Oświęcimiu, Dworach Drugich, Smolicach, Łączanach, lub korzystając z promów w Spytkowicach, Brzeźnicy i Kopance. Sporo pomysłów można znaleźć w naszej ubiegłorocznej relacji na blogu.
PODSUMOWANIE
MAPA
🔻🔻🔻WYPRÓBUJ TRASEO🔻🔻🔻
GPX – POBIERZ I ROZPAKUJ
Może Cię również zainteresować:
☕ WSPÓLNA KAWA ☕
Cieszymy się, że przeczytałaś/eś nasz tekst do samego końca. Jeśli Ci się podobało i stwierdzisz, że warto postawić nam kawę, to będzie nam niezmiernie miło:



